Chopinowskie łamigłówki

Wakacje wakacjami, ale dwie połówki naszego bloga starają się pomimo upałów dodawać nowe wpisy. Poniższy jest moim komentarzem do wtorkowych przesłuchań eliminacyjnych Konkursu Chopinowskiego.

 

W Warszawie już po raz osiemnasty odbywa się jedno z najważniejszych wydarzeń kulturalnych w Polsce. Mowa oczywiście o konkursie chopinowskim, który przez sytuację pandemiczną został przesunięty na rok 2021. W tegorocznej edycji do konkursu zakwalifikowało się aż 156 pianistów z całego świata. 13 lipca na przesłuchaniach w sali kameralnej Filharmonii Narodowej o przejście do kolejnej tury walczyło 10 uczestników m.in. z Kuby, Chińskiego Tajpej, USA czy Polski. Przygotować musieli dwie etiudy i mazurki, nokturn, który mógł zostać zastąpiony wolniejszą etiudą oraz jeden dłuższy utwór np. jedną z czterech Ballad, Barkarolę Fis-dur lub Fantazję f-moll.


Dobór tak zróżnicowanego repertuaru już w fazie eliminacyjnej ma przedstawić pianistę, jako osobę wszechstronną o niemałych umiejętnościach technicznych. Zdawać by się mogło, że etiudy staną kością w gardle wszystkim uczestnikom, jednak to z pozoru prostsze mazurki okazały się być przeszkodą w większości nie do pokonania. Zabrakło bowiem odpowiedniego balansu pomiędzy precyzyjnym wykonaniem wszelkich pasaży i ornamentów oraz „swobodną” metrorytmiką, która jeżeli już się pojawiała, to w postaci manierycznego rubato.


Chciałbym jednak przejść do etiud, które, choć z natury wirtuozowskie, to zostały pokonane przez uczestników bez większych problemów. Co ciekawe, jako jedyne z całego zestawienia programowego musiały zostać wykonane jedna po drugiej. Celem tego zabiegu było najprawdopodobniej pokazanie wszelkich „niedoróbek” w warsztacie pianistycznym. Pomimo tego, że poszczególne kompozycje z op. 10 i 25 traktują o innych problemach technicznych to nie są one na tyle zróżnicowane, aby ukazać szerokie spektrum aspektów wykonawstwa pianistycznego. Jeżeli jednak okrutnie czepiać się szczegółów, to można wymienić nieodpowiedni dobór tempa oraz dynamiki, szczególnie obecny w Etiudzie a-moll op. 25 nr 11. Jej „problematyczność” wynika z krótkiego 4-taktowego początku utrzymanego w fakturze monodycznej, później akordowej, po którym następuje szybki i głośny wybuch opadających pasaży. Przekonujące wykonanie tego utworu, wymaga poprowadzenia jednej ciągłej linii, tak aby dopiero rozwijająca się forma, nie porwała się już na początku. Niektórzy do serca wzięli sobie oznaczenie risoluto, tak że jeżeli ktoś w skutek upałów usnął w wyjątkowo wygodnym fotelu, ten w jednym momencie mógł podskoczyć jak oparzony.


Wypada jeszcze wspomnieć o największych pod względem formalnym utworach, które pojawiły się w turze eliminacyjnej. Zadanie to niełatwe, ponieważ o każdej z kompozycji można spokojnie pisać rozprawy doktorskie, a i tak nie zostałby wyczerpany zasób ich możliwości interpretacyjnych. Nawet najprostsze z pozoru nokturny, stają się poważnym wyzwaniem, kiedy odrzuci się szkolny podział na dwa charaktery „nocy” w twórczości Chopina – gwałtownej, burzliwej oraz spokojnej i lirycznej. Oprócz tego, w balladach uwidacznia się szczególny rodzaj narracji, który wymaga wręcz teatralnego podejścia do materii dźwiękowej. Rozsupłać poplątaną nić znaczeń każdej z czterech muzycznych opowieści (o Fantazji f-moll nawet nie wspominając), to zadanie niełatwe. Natomiast zdarzały się osoby, które z tym wyzwaniem poradziły sobie dobrze, a czasem nawet bardzo dobrze. Dzięki pewnej „strategii operowej” poszczególne dźwięki, harmonie otrzymywały rumieńców, nawet jeżeli ten abstrakcyjny program był tylko umowny. Nie ulega jednak wątpliwości, że interpretacje z lekkim zacięciem teatralnym odbierałem z większą przyjemnością i zainteresowaniem.


Celowo nie zdecydowałem się przywoływać konkretnych wykonań i uczestników, starając się jedynie nakreślić ogólny poziom wtorkowego przesłuchania. Chciałbym natomiast wspomnieć o ciekawszych interpretacjach poszczególnych utworów, to np. niemal jazzująca habanera, która zabrzmiała mi w jednym z mazurków, dodatkowe elementy wokalne (mniej lub bardziej czyste), czy wręcz symfonizacja brzmienia fortepianu. Enigma musi jednak pozostać enigmą, a tego którego zainteresują muzyczne zagadki, odsyłam z przyjemnością na Internetową powtórkę z 13 lipca.





43 wyświetlenia0 komentarzy