Minimalistyczna kronika

Jak to zwykle we wrześniu bywa, większość filharmonii, oper i orkiestr rozpoczyna swój sezon artystyczny. Na koncerty inauguracyjne można się było wybrać m.in. do katowickiej Filharmonii Śląskiej czy do tyskiej Mediateki. Szczególnie ciekawy i znaczący program wybrała Kameralna Orkiestra Miasta Tychy „Aukso”, która zdecydowała się na wydarzenie poświęcone wyłącznie jednemu kompozytorowi - Steve'owi Reichowi. Data koncertu wypadła w czas poświęcony pamięci jednego z najgłośniejszych ataków terrorystycznych XXI wieku, czyli zamachu na amerykańskie World Trade Center 11 września 2001 roku. Kiedy gazety, radia, telewizja i inne środki masowego przekazu wspominały tę już dwudziestą rocznicę, w Mediatece można było zanurzyć się w repetytywnej muzyce amerykańskiego twórcy. Wybór takiego programu został podyktowany specyfiką utworów Reicha, które często stanowią komentarz do otaczającej rzeczywistości.


Na sobotni koncert złożyły się cztery kompozycje ułożone achronologicznie. Zaczęło się więc od WTC 9/11 z 2010 roku przeznaczonego na kwartet smyczkowy i taśmę, następnie Triple Quartet (1998) na amplifikowany kwartet i taśmę, Duet (1993) na dwoje skrzypiec i orkiestrę smyczkową, a na zakończenie Different trains (1988) na kwartet smyczkowy i taśmę. Podczas półtoragodzinnego wydarzenia zaprezentował się prawie cały zespół orkiestry Aukso, gdyż każdy z utworów wykonywał osobny zespół wykonawczy. Poruszają się oni swobodnie wśród muzyki XX i XXI wieku, często prawykonują utwory kompozytorów śląskich. Wśród większych wydarzeń należałoby chociażby wspomnieć o prawykonaniach trzech oper Aleksandra Nowaka (Ahat-ili na festiwalu Sacrum Profanum 2018, Drach 2019 i Syrena 2020 na festiwalu Auksodrone). Zaangażowanie w tyle ważnych wydarzeń świata muzyki orkiestra zawdzięcza częściowo założycielowi, dyrektorowi i dyrygentowi orkiestry Aukso, Markowi Mosiowi. Podczas koncertu inauguracyjnego koncertu przyjął on rolę bardziej pasywną, zasiadł bowiem wśród publiczności, wspierając muzyków swoją obecnością.


Odbiór każdego z utworów miały wzbogacić wyświetlane na ścianie sali koncertowej projekcje wideo. Jednak oprócz pierwszego utworu, nie wnosiły one nic do kompozycji Reicha. Obrazy przedstawiające góry, chmury, bloki i oczywiście pociągi były niepotrzebne, a po pewnym czasie zupełnie przestałem na nie zwracać uwagę. Jedynie prezentacje archiwalnych nagrań z ataku na WTC, połączone z wypowiedziami świadków zdarzenia dobrze wkomponowywały się w całość kompozycji. Co więcej, nałożenie kilku obrazów na siebie korespondowało z powtarzalną materią dźwiękową.


Jednym z ciekawszych akustycznych efektów kompozytor uzyskał dzięki tzw. Speech to sing. Polega on na odkrywaniu melodii w mówionych wypowiedziach poprzez ciągłe ich powtarzane. Zarówno w WTC 9/11, jak i w Different trains, linie melodyczną głosu podkreślały poszczególne instrumenty, w szczególności wiolonczela i altówki. Ten sposób zakomponowania archiwalnych nagrań wzmacnia ich przekaz, który przenika do każdego elementu dzieła muzycznego.


Warstwa elektroniczna tak często obecna na sobotnim koncercie, została najciekawiej zaprezentowana w potrójnym kwartecie. Pomimo tytułu na scenie zasiadło tylko czterech wykonawców. Pozostała ósemka została nagrana wcześniej na taśmie, która została puszczona chwilę przed postawieniem pierwszego dźwięku "żywych" wykonawców. W trzyczęściowej kompozycji tylko w środkowej kompozytor zdecydował się na moment rozbić gęstą tkankę muzyczną, aby wprowadzić temat w pierwszych skrzypcach. Myśl tą wkrótce zaczynają przejmować pozostałe instrumenty, aż w końcu w pełni zabrzmi kunsztowna polifonia.


Jedynym słabym punktem programu był króciutki (na szczęście!) Duet, który powstał dla Yehudi Menuhina. Prosta harmonika brzmiała miejscami filmowo, proste powtarzalne struktury melodyczno-rytmiczne po pewnym czasie zaczęły nużyć. Najbardziej przeszkadzał mi jednak niewykorzystany potencjał orkiestry smyczkowej, która zaczęła brzmieć niczym orkiestra w koncertach fortepianowych Chopina. Długo trzymane dźwięki, stanowiące podstawę harmoniczną dla solistów, czasem były rozbijane drobniejszymi wartościami, jakby chciały szybciej zakończyć średni utwór Reicha.


Lepiej jednak skupić się na skrajnych kompozycjach sobotniego koncertu, które stanowiły najmocniejsze punkty programu. Korespon0dencja pomiędzy żywym zespołem, nagranymi dźwiękami kwartetu oraz przetworzonymi słowami daje w rezultacie rzadko spotykaną jakość brzmienia. Repetytywność muzyki nie stanowi w tym momencie problemu, powtarzane sekwencje układają się w przejrzyste struktury, które pozwalają skupić się na wielu elementach dzieła muzycznego jednocześnie. Zmierzenie się z minimalistyczną muzyką Reicha jest zawsze niemałym przeżyciem, szczególnie jeżeli zaprezentowane zostaną utwory komentujące konkretne wydarzenia historyczne. Umieszczenie dwóch arcydzieł w inauguracyjnym koncercie to nie lada przedsięwzięcie, a kolejne wydarzenia prezentują się równie ciekawie. Oprócz kolejnego kompozytora z wielkiej minimalistycznej czwórki, Philipa Glassa, zostaną zaprezentowane utwory m.in. Johna Adamsa, Krzysztofa Pendereckiego, Elżbiety Sikory czy Pawła Mykietyna.

16 wyświetleń0 komentarzy