Substytutem

Sesja w pełni, dlatego zamiast wpisu o choreografii Angelina Preljocaja (ten w przygotowaniu), zapraszam do przeczytania moich dwóch ostatnich relacji w Ruchu Muzycznym.

 

Orkiestry potrzebują dobrych dyrygentów. Ten truizm potwierdził z całą mocą koncert Orkiestry Filharmonii Śląskiej, która pod batutą Hobarta Earle’a zaprezentowała jeden z ambitniejszych programów w tym sezonie artystycznym. Dzięki Wenezuelczykowi każdy z utworów odznaczał się klarownością przekazu, wyraziście budowaną narracją, a także indywidualnym rysem, odświeżającym dobrze znane kompozycje „Kisiela” czy Szostakowicza.


Czym poruszać?

 

Kiedy w programie koncertu pojawiają się nazwiska Debussy’ego i Ravela, od razu na myśl przychodzą konkretne skojarzenia – wysublimowane współbrzmienia kolorystyczne, harmonika modalna, partytury upstrzone symboliką, a w przypadku drugiego z nich – duża doza humoru. Zespół NOSPR pod batutą Josepa Ponsa zaprezentował jednak zupełnie odmienną interpretację, nastawioną na formalne kontury utworów.


W galerii szkiców

47 wyświetleń0 komentarzy