Tydzień płytowy - odc. 2

W zdominowanej przez mężczyzn kulturze muzycznej do świadomości melomanów czasami przebije się kobieta. Dzięki działalności jednego z najważniejszych współcześnie dyrygentów Yannicka Nézet-Séguina muzyka kolejnej kompozytorki znalazła się na płycie prestiżowej wytwórni Deutsche Grammophone. Mowa tu o afroamrykance Florence Beatrice Price, która za życia zyskała całkiem sporą popularność, a w momencie śmierci całkowicie odeszła w zapomnienie.


Z niewielu w pełni zachowanych kompozycji, na niedawno wydanym krążku zarejestrowane zostały dwie z czterech symfonii z jej dorobku twórczego, czyli I Symfonia e-moll oraz III c-moll. W odbiorze są to utwory wspaniale eklektyczne. Pierwsza i druga część z obydwu symfonii wykorzystują klasyczne formy, w tym dwutematową formę sonatową oraz wolną, liryczną część quasi-wariacyjną. Natomiast kolejne części są całkowicie różne od tego europejskiego standardu. Kompozytorka wykorzystuje elementy jazzu, w które zakomponowane są charakterystyczne amerykańskie melodie (może to pewien wpływ Ives’a?). W trzecich częściach umieszczony jest bowiem charakterystyczny taniec afroamerykański Juba. Tym samym Price zdaje się gloryfikować swoją kulturę, umieszczając ją w tak klasycznym anturażu. W finale powraca styl XVIII wieku, a dokładniej charakterystyczne rozwiązania w symfoniach Haydna, gdzie tematy niejako krążą wokół własnego ogona, wciąż poszukując nowej, atrakcyjniejszej myśli muzycznej.


Uzyskanie odpowiedniego balansu pomiędzy tak zróżnicowaną tkanką muzyczną postawiło przed dyrygentem, jak i orkiestrą Philadelphii niemałe wyzwanie. Jednak Nézet-Séguina udowodnił już wielokrotnie, że złożone partytury neoklasyczne nie stanowią dla niego większego problemu. W związku z tym, zespół zdawał się rozumieć najdrobniejsze aluzje ukryte w partyturze, tworząc niezwykle barwną, mozaikową strukturę.



17 wyświetleń0 komentarzy