Tydzień płytowy - odc. 3

Sebastian Fagerlund nie jest w Polsce kompozytorem rozpoznanym (być może tylko jego Sonata jesienna według Bergmana przebiła się do szerszego grona odbiorców), a jego muzyka kameralna to już zupełna terra incognita. By nadrobić te zaległości, warto sięgnąć po nowy album wydany nakładem szwedzkiej wytwórni BIS z przeglądem jego dorobku z lat 2007-2013. Idiom muzyczny fińskiego twórcy łączy bardzo wiele cech, niejednokrotnie sprzecznych ze sobą. Elementy repetytywnego minimalizmu są zestawiane z melodyką bliskowschodnią, a całość trzyma w ryzach wręcz tradycyjna narracja, co daje paradoksalnie koherentny efekt brzmieniowy.


Nadające tytuł albumowi Oceano na trio smyczkowe rozpięte jest między statyką, przywodzącą na myśl kołyszące fale a charakterystycznymi dla Fagerlunda żywiołowością, skrajnymi zmianami rejestrów i wyrazistymi motywami. W podobnym tonie utrzymane są też Fuel na klarnet, fortepian i wiolonczelę, pokrewne materiałowo większej kompozycji orkiestrowej, Ignite, oraz Triansient light na czterech wykonawców z wiodącą partią waltorni. Właśnie ten utwór najdobitniej wydobywa cechy warsztatu Fina: z początkowej, powtarzanej komórki wywodzi się cały materiał, który następnie domyka się w prawie zupełnej ciszy. To może nieco nudzić, zważając na bardzo podobną strukturę innych dzieł Fagerlunda, np. Drifts, a także nagranego tutaj I Kwartetu smyczkowego „Verso l’interno”, ale taki ma styl i trzyma się go konsekwentnie.


Świetna Sonata na klarnet i fortepian i zwięzłe Scherzic dopełniają krążek - to w nich szczególnie wyraźnie słychać kunszt zaproszonych wykonawców, a to m.in. Hervé Joulain, kwartet Meta4 i Paavali Jumppanen. Największe uznanie należy się klarneciście Christofferowi Sundqvistowi, współpracującemu z kompozytorem także przy Koncercie klarnetowym, który wspomnianą Sonatę zagrał barwnie, wirtuozowsko i zadziornie.



15 wyświetleń0 komentarzy